Zarządzanie

Dostarczamy organizmowi amunicji do walki z wirusem

17 listopada 2020

Osoczoterapia oraz inne produkty wytwarzane przez nas z zastosowaniem tej technologii, co immunoglobulina anty SARS-CoV-2, są bezpieczne, akceptowane przez wszystkie instytucje oraz codziennie stosowane u ludzi. Czekamy więc na wyniki badań klinicznych. Kwestia zapewnienia ciągłości dostępności leku na COVID-19 nie zależy w pełni od nas. Na pewno Biomed Lublin ma technologię i może szybko zaprząc ją do wytworzenia immunoglobulin specyficznych – mówi Piotr Fic, członek zarządu Biomed Lublin SA, z którym rozmawia Przemysław Ozga.


Przemysław Ozga: Osocze do produkcji polskiego leku na koronawirusa pozyskują państwo od ozdrowieńców na zasadzie dobrowolności. Osocze musi być oddane maksymalnie do trzeciego tygodnia po zakończeniu kuracji. Jak zamierzają państwo zapewnić nieprzerwaną dostawę osocza do masowego wytwarzania leku?

Piotr Fic, członek zarządu Biomed Lublin SA: Jest to doskonały przykład potencjalnej współpracy biznesu i państwa. W Polsce osocze mogą pobierać tylko centra krwiodawstwa, które są instytucjami podlegającymi Ministerstwu Zdrowia i Narodowemu Centrum Krwi, one także dysponują pobieranym osoczem. Biomed Lublin jest jedynym frakcjonatorem osocza w Polsce. Jeśli dalsze procedowanie naszego projektu będzie przebiegało pomyślnie i badania kliniczne potwierdzą skuteczność leku, to nie będzie przeciwwskazań, aby nasza technologia została wykorzystana do produkcji kolejnych serii leku na koronawirusa – i to w najszybszym możliwym trybie. Nie mam informacji co do ilości pobieranego w Polsce osocza ozdrowieńców. Obecnie słyszymy, że go brakuje, co jest związane z gwałtownym przyrostem zachorowań. Ale faktem jest też, że ozdrowieńców przybywa. Na pewno służba krwi w kraju stoi przed dużym wyzwaniem, gdyż leczenie przeciwciałami zawartymi w osoczu jest obecnie bodaj najskuteczniejszym sposobem leczenia COVID-19. Jak to będzie wyglądało w dłuższej perspektywie biznesowej, zależy od rozwoju pandemii oraz od tempa zbierania osocza w regionalnych centrach krwiodawstwa i krwiolecznictwa oraz od decyzji o sposobie jego wykorzystania. Ministerstwo Zdrowia mówi, że jest zainteresowane zakupem leków w najbardziej konkurencyjnej cenie. To nas cieszy, bo jako lokalny producent bez wątpienia jesteśmy w stanie przedstawić najkorzystniejszą dla budżetu propozycję. Tak więc cena produktu nie zależy jedynie od wytwórcy, czyli od nas, ale także od dostawcy osocza, czyli Ministerstwa Zdrowia. Dyskusja na ten temat jest wciąż przed nami. Jak dotąd profesor Krzysztof Pyrć z Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie potwierdził skuteczność leku in vitro. Wiemy również, że osoczoterapia oraz inne produkty wytwarzane przez nas z zastosowaniem tej technologii, co immunoglobulina anty SARS-CoV-2, są bezpieczne, akceptowane przez wszystkie instytucje oraz codziennie stosowane u ludzi. Czekamy więc na wyniki badań klinicznych. Kwestia zapewnienia ciągłości dostępności leku na COVID-19 nie zależy w pełni od nas. Na pewno Biomed Lublin ma technologię i może ją szybko zaprząc do wytworzenia immunoglobulin specyficznych.

Rozumiem, że współpraca z Ministerstwem Zdrowia będzie dotyczyła także ustalenia zasad dostępności gotowego leku, ponieważ to w rękach resortu są najbardziej aktualne dane dotyczące zakażeń.

Podkreślam, że jesteśmy na etapie po wytworzeniu pierwszej serii leku do niekomercyjnych badań klinicznych, które powinny ruszyć niebawem. W badaniach tych ma uczestniczyć około pięciuset pacjentów w czterech ośrodkach: w Lublinie, Warszawie, Białymstoku i Bytomiu. Zaznaczę również, że badaniom przewodzi Specjalistyczny Publiczny Szpital Kliniczny nr 1 w Lublinie, a cały projekt jest finansowany przez rządową Agencję Badań Medycznych. Biomed Lublin jest jedynie dostawcą leku do tego projektu. Jeśli cała pierwsza seria leku nie zostanie wykorzystana do badań, to na pewno sugestie Ministerstwa Zdrowia będą decydowały o tym, do kogo i na jakich warunkach lek dotrze. I dotyczy to zarówno potencjalnie niewykorzystanej puli do badań z pierwszej serii, jak i ewentualnych przyszłych serii leku.

 

Czy obecni certyfikowani dostawcy osocza dla firmy Biomed mogliby zaopatrzyć spółkę w osocze ozdrowieńców z zagranicy?

Technicznie mogliby. Od naszych partnerów ze Stanów Zjednoczonych kupujemy osocze heparynizowane do produkcji Gamma anty-D, leku stosowanego w konflikcie serologicznym matczyno-płodowym. Jednak podobnie jak w Polsce, także za granicą każda kropla osocza jest wykorzystana do celów leczniczych w danym kraju, szczególnie w dobie epidemii koronawirusa. Nikt nie spieszy się z eksportem osocza ozdrowieńców, które jest surowcem wysoce deficytowym. Pamiętajmy też, że osocze jest używane w wielu innych terapiach, bez względu na pandemię. W Stanach Zjednoczonych, gdzie sytuacja w zakresie zachorowań jest dużo poważniejsza, osocze przeznaczane jest przede wszystkim na własne potrzeby i eksport dla centrów amerykańskich zapewne nie jest priorytetem. Możemy z kolei wytwarzać lek z osocza powierzonego z zagranicy dla tych krajów, które nie mają własnych frakcjonatorów. Niemniej w takiej sytuacji lek wytworzony z takiego osocza byłby przeznaczony na potrzeby kraju, które osocze nam powierzy. Dlatego jeśli chodzi o lek na polski rynek liczymy na dawców i regionalne centra krwiodawstwa i krwiolecznictwa w Polsce

 

Osocze jest transportowane w temperaturze minus 20 stopni Celsjusza. Z jakimi innymi wymaganiami w łańcuchu dostaw muszą państwo się zmierzyć w wypadku tak specyficznego surowca? Jak wpływa to na samo modelowanie łańcucha dostaw?

Proces w Polsce nie jest wyzwaniem, ponieważ tu logistykę mamy już dopracowaną. Cała droga osocza, od punktu poboru do bramy firmy Biomed jest ściśle określona. Proces transportu w Polsce jest zwalidowany i transparentny. Samochody transportowe też muszą być zwalidowane, więc firmy transportowe, które z nami współpracują, muszą uzyskać właściwe specyfikacje. Oczywiście mówimy o chłodniach i pojemnikach, w których utrzymywana jest niska temperatura. Osocze ze Stanów Zjednoczonych jest przewożone w specjalnych opakowaniach, odpowiednio zamkniętych i wypełnionych suchym lodem. W zeszłym roku, gdy organizowaliśmy pierwszy transport osocza przez Atlantyk drogą powietrzną, cały proces musiał być zwalidowany i oczujnikowany, aby mieć pewność, że przez cały okres transportu produkt był równomiernie zamrożony, co gwarantowało najwyższą jakość produktu końcowego.

 

Czy rozważają państwo reaktywację pomysłów związanych z LFO (Laboratorium Frakcjonowania Osocza), szczególnie w związku z pracami nad lekiem na koronowirusa?

Muszę tu przywołać dwa terminy, których używamy: pierwszy to „duże osocze”, drugi to „małe osocze”. Jeśli rozmawiamy o Laboratorium Frakcjonowania Osocza, odwołując się do poprzedniej inicjatywy, która zakończyła się w 2016 r., to mówimy o dużym osoczu, czyli o frakcjonowaniu osocza ludzi zdrowych służącego do otrzymywania czynników krzepnięcia, albumin i immunoglobulin ludzkich. Obecnie nie rozważamy wznowienia projektu frakcjonowania dużego osocza. Zdajemy sobie sprawę, że wymaga on zasobów, których spółka obecnie nie ma. Koncentrujemy się na rozwoju mocy produkcyjnych, działaniach badawczo-rozwojowych, a w konsekwencji ekspansji geograficznej takich strategicznych leków w portfelu spółki, jak szczepionka przeciwgruźlicza BCG, Onko BCG, Distreptaza oraz immunoglobuliny specyficzne. W kwestii osocza koncentrujemy się na produkcji immunoglobulin, które zawierają przeciwciała specyficzne przeciwko wybranym patogenom. Niemniej cały czas mamy zasoby: know-how oraz wartości intelektualne i prawne (licencje, rejestry produktów), które jesteśmy gotowi wnieść lub przekazać na ustalonych zasadach stronie zainteresowanej uruchomieniem fabryki frakcjonowania osocza w kraju w celu uzyskania niezależności w zakresie wykorzystania i produkcji leków z osocza na potrzeby polskich pacjentów.

 

Czy uruchomienie produkcji immunoglobuliny anty SARS-CoV-2 na większą skalę wymaga od państwa dodatkowych inwestycji?

Inwestycja w farmacji nigdy nie jest kwestią prostą. Może mówię truizmy, ale kwestia wielkości inwestycji, czas jej realizacji, zgodności z przepisami, zapewnienie finansowania oraz oszacowanie efektów biznesowych są kluczowe. Wszystkie te czynniki bierzemy pod uwagę, jednak nadal nie mamy pełnej jasności, np. jak będzie wyglądało zapotrzebowanie na lek, a w związku z tym i zbyt, ile będzie osocza ozdrowieńców, jakie będzie nasilenie pandemii i jak długo będzie trwała. Są też kwestie rozmów z Ministerstwem Zdrowia. W związku z tym na razie planujemy produkcję leku na istniejącej infrastrukturze, która ma tę zaletę, że wytworzony na niej produkt może być natychmiast przekazany do użytku. Nowa inwestycja to nowe urządzenia, które po instalacji muszą być zwalidowane, produkt na nich wytworzony zarejestrowany na nowo, a to wymaga czasu. Ale oczywiście zwiększenie mocy wytwórczych przez nową inwestycję byłoby możliwe.

 

Jak wyglądałaby dzienna wydajność produkcji po ewentualnym uruchomieniu pierwszej linii produkcyjnej szczepionki lub leku i kto będzie odbiorcą pierwszej wyprodukowanej partii?

Nasz produkt nie może być nazywany szczepionką, ponieważ ma ona zupełnie inny mechanizm działania i inne źródło pochodzenia. Szczepionka produkowana jest na bazie patogenu, który przeprocesowany, w odpowiedniej formie podawany jest człowiekowi, aby wywołał odpowiednią odporność immunologiczną tzw. czynną. Inicjuje więc wytwarzanie przeciwciał przez organizm, który zapamiętuje, jak je reprodukować przy kolejnym kontakcie z patogenem. Nasz lek produkowany jest z osocza ludzi zdrowych, u których stwierdzono podwyższony poziom przeciwciał neutralizujących wirusa. My te przeciwciała ekstrahujemy, zamykamy w postaci ampułki w płynie pozbawionym dodatkowego materiału genetycznego i pozostałych zanieczyszczeń, które znajdują się w osoczu. Taki preparat podany pacjentowi wywołuje odporność immunologiczną tzw. bierną. Mówiąc opisowo, podajemy gotową do strzału amunicję na wirusa, który znajduje się w ustroju. Nasz produkt niczego nie generuje, nie wywołuje dodatkowych mechanizmów immunologicznych w organizmie. Człowiekowi, który nie może wytworzyć odpowiedniej ilości przeciwciał, podajemy właśnie przeciwciała. Nie wiem, jaki jest przekrój procentowy, jeśli chodzi o ciężkość przypadków przebiegu choroby – lek działa najlepiej najprawdopodobniej u pacjentów, którzy są przed etapem respiratora. Pamiętajmy, że mówimy tu również o profilaktyce – np. wypadku podania leku w służbie zdrowia, w straży pożarnej – wśród osób mających częsty kontakt z patogenem. A co do wydajności ewentualnej nowej linii produkcyjnej, to więcej będzie można o tym powiedzieć, jeśli zapadnie decyzja o inwestycji i jej wielkości. Niezależnie jednak, jaką ilość leku wyprodukujemy z polskiego osocza, wierzę, że będzie on w pełni wykorzystany.


Czy ograniczona ilość osocza będzie determinowała cenę leku?

Wszyscy wiemy, że popyt wpływa na cenę produktu. Dostępność i stosowanie leku zależą też od tego, czy będzie refundowany. Nie sądzę, że cena uniemożliwi jego szerokie stosowanie. Trudno wyobrazić sobie sytuację, gdy człowiek w ciężkim stanie jest pytany, czy go stać, żeby uratować sobie życie. Nie rozmawiamy jeszcze w tej chwili z Ministerstwem Zdrowia na temat ceny – na razie jesteśmy w przededniu rozpoczęcia badań klinicznych. Będzie to jednak na pewno dużo tańsza kuracja niż leczenie lekami obecnie warunkowo dopuszczonymi do stosowania w COVID-19.


Jak doświadczenie zdobyte w produkcji leku na koronawirusa przełoży się na ewentualne przyszłe zwalczanie podobnych patogenów o globalnej skali?

Pozwolę sobie na kilka poziomów odpowiedzi. W kwestii np. technologii jesteśmy gotowi. Gdy znaleźliśmy się w warunkach pandemii, ogłosiliśmy, że jeżeli dostaniemy osocze, to w ciągu dwóch miesięcy wyprodukujemy lek. Ostatecznie w sześć tygodni powstał produkt, który wejdzie niebawem w fazę badań klinicznych. Warto jednak zwrócić uwagę, że samo osocze do produkcji naszego leku było zbierane pięć miesięcy. System poboru osocza jest bardzo sprawny, oczywiście wszystko zależy od dawców. Jednak gdy pojawił się koronawirus, potrzebne były nowe metody oznaczania w osoczu ozdrowieńców przeciwciał specyficznych anty SARS-CoV-2. Te kwestie należało dopiero opracować i tym zajmował się m.in. Instytut Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie. Tutaj należy przyjrzeć się, jak to wyglądało dotychczas i czy doświadczenia z obecnej pandemii można wykorzystać w przyszłości. Zorganizowanie systemu obejmującego etapy od poboru osocza do rozpoczęcia produkcji leku w przyszłości będą na pewno dużo lepsze. Drugi obszar to system badania i rejestracji tego rodzaju leków. Prawo farmaceutyczne opiera się na ścisłych procedurach, co nie dziwi, gdyż mamy do czynienia ze zdrowiem i życiem ludzkim. Ale zasadność stosowania tych samych przepisów do produktów osoczopochodnych, które mają znany profil bezpieczeństwa, i do nowej cząsteczki leku chemicznego o nieznanych działaniach ubocznych warto przemyśleć. Proces wytwarzania produktu leczniczego immunoglobulina anty SARS-CoV-2 jest analogicznym procesem wytwarzania jak dla innych produktów leczniczych, które wytwarzamy od wielu, wielu lat, takich jak Gamma anty-D i Gamma anty-HBs. Proces ten jest objęty zezwoleniem na wytwarzanie wydanym przez Główny Inspektorat Farmaceutyczny na podstawie zatwierdzonej technologii i dokumentacji analogicznych produktów leczniczych Biomed Lublin, dopuszczonych do obrotu przez Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. Wiedza o immunoglobulinach oraz najwyższa klasa autorytetów w Polsce są gwarantem, że spokojnie można sięgnąć po ekspertyzy, które potwierdziłyby, że immunoglobuliny specyficzne, nawet wytworzone jako lek o nowym wskazaniu, są bezpieczne w podaniu. Potwierdzenia potrzebuje jedynie skuteczność i sposób dawkowania leku.


Czy z uwagi na to, że walka z koronawirusem jest kwestią zdrowia publicznego, oczekują państwo od władz kampanii wspierającej oddawanie osocza lub planują państwo poszerzoną kampanię w tym zakresie?

Zdajemy sobie sprawę, jakie znaczenie ma ozdrowieniec i jego osocze, które może przekazać, aby ratować innych. Musi to zrobić niedługo po wyzdrowieniu, ponieważ poziom przeciwciał w osoczu z upływem czasu naturalnie spada. Zastanowiłbym się nad systemowym rozwiązaniem, dzięki któremu pozyskiwanie osocza ozdrowieńców byłoby sprawniejsze. Kampanie uświadamiające i apele na pewno są potrzebne. My ze swojej strony wesprzemy każdą inicjatywę, dzięki której dostępność do leku na koronawirusa będzie większa.


Otrzymali państwo grant na centrum badawczo-rozwojowe dotyczące produktów BCG. Jak wygląda przyszłość tego centrum? Jakie są główne priorytety związane z państwa inicjatywą?

Biomed Lublin otrzymał niedawno grant na centrum badawczo-rozwojowe, którego zadaniem ma być rozwój dwóch produktów opartych na szczepie BCG [Bacillus Calmette-Guérin – przyp. red.], czyli szczepionki przeciwgruźliczej BCG i leku na raka pęcherza moczowego Onko BCG. Agenda badawczo-rozwojowa dotyczy prac nad optymalizacją procesu produkcyjnego, wydajniejszych sposobów hodowli prątka gruźlicy i opracowania technologii wytwarzania leków z wykorzystaniem zabitych prątków. Inwestycja jest na poziomie około 50 milionów złotych, z czego 60 proc. pochodzi z dotacji. Realizację, która zacznie się od prac budowlanych, chcemy zacząć w tym roku. Po ich zakończeniu przyjdzie czas na clue, czyli realizację poszczególnych obszarów agendy badawczo-rozwojowej. To ważna inwestycja, gdyż produkty te odgrywają istotną rolę w naszej strategii rozwoju na przyszłość. Ważne jest zatem podnoszenie ich konkurencyjności i skuteczności, a temu ma służyć właśnie zaprojektowana przez nas agenda badawczo-rozwojowa.


Wywiad ukazał się w nr 5(29) październik-listopad 2020 czasopisma „Production Manager”.

Więcej interesujących treści w naszym najnowszym wydaniu. Dołącz do klubu naszych prenumeratorów ▶ http://www.production-manager.pl/prenumerata/