“Running to Gorzów” – charytatywny biegowo-rowerowy maraton

„Running to Gorzów” zakończył się przy gorzowskiej Faurecii 2. Przez 3,5 dnia Adam Szablewski, Program Manager w Faurecii przebiegł 120,8km oraz przejechał rowerem 221,6km, co sportowo spełniło zakładany cel, pozostaje jednak jeszcze cel finansowy.  

Bieg miał na celu wsparcie rodziny Watkowskich. Trzy siostry: Laura (4 lata), Liliana (6 lat), Victoria (7 lat), którym we wrześniu 2017 roku zmarła mama,  samotnie wychowuje tata – Dariusz Watkowski – kierowca w DPS Jasieniec. Jedna z dziewczynek – Viktoria – wymaga terapii logopedycznej oraz zajęć ogólnorozwojowych. Ojciec dzieci radzi sobie z opieką nad dziećmi oraz z zabezpieczeniem podstawowych środków materialnych niezbędnych do życia, jednak ogromnym problemem są warunki mieszkaniowe, które w żaden sposób nie sprzyjają właściwemu funkcjonowaniu rodziny ani też nie dają małoletnim dzieciom elementarnych podstaw do prawidłowego rozwoju i edukacji. Ojciec dzieci zwrócił się z prośbą i wnioskiem do Pana Burmistrza Trzciela o mieszkanie komunalne z zasobów gminy. Fundacja Serce na Dłoni z Gorzowa Wlkp. objęła opieką rodzinę, by finansowo wspomóc ją w remoncie i wyposażeniu mieszkania. W tym celu Fundacja przyjęła propozycję Adama Szablewskiego na realizację projektu  „Charytatywny maraton Adama Szablewskiego, SIOSTRY WATKOWSKIE”.

Finał biegu był niezwykły przez wszystkich wspaniałych ludzi, którzy włożyli w akcję swoje serca, a było ich ok 250. Pracownicy Faurecii, ich rodziny, burmistrzowie, dyrektorzy, motocykliści, rowerzyści, przyjaciele, znajomi, media, a przede wszystkim nasza droga rodzina Watkowskich, poprzez swoją obecność uświetnili uroczystość zakończenia maratonu. Każdy z obecnych zakupił też cegiełkę za kwotę 10 zł, za którą zapłaciła Faurecia na czele z Dyrektorem Jackiem Koszelą” – mówi Adam Szablewski, dodając: „Wielkie słowa uznania dla organizatorów ostatniego odcinka. To było prawdziwe święto dobra i życzliwości. Running to Gorzów był dla mnie wspaniałym doświadczeniem. To pewien wyjątkowy stan ducha i umysłu, w którym trwałem od co najmniej 4 miesięcy, przygotowując się również fizycznie i organizacyjnie. Natomiast nie jest to one man show i nie miałbym żadnych szans na realizację projektu bez wszystkich wspaniałych ludzi, którzy byli ze mną. A szczególnie rodziny Watkowskich, która dodawała mi sił każdego dnia. Wciąż zachęcam do dalszych wpłat. Razem możemy więcej. Warto mieć marzenia i wierzyć w ich spełnienie. Moje właśnie się spełniły.

Szczegóły na stronie internetowej fundacji: http://www.opp.zdrowko.net/