Technologia to modus vivendi ekspansji

Chcemy stać na szczycie!

O wyzwaniach przed jakimi stają dziś firmy produkcyjne, roli technologii i szukaniu sposobów na efektywną ekspansję na zagranicznych rynkach, rozmawiamy z panem Dominikiem Tomczykiem, prezesem Zarządu i dyrektorem naczelnym Polwax S.A.

Panie prezesie proszę powiedzieć, co dzisiaj pozwala wejść na globalny rynek i na nim przetrwać?

Dominik Tomczyk: Przede wszystkim trzeba stawiać na rozwój i myśleć do przodu. Ale to nie wszystko. Firmy muszą dziś inwestować w innowacyjność i zaawansowaną technologię. Szczególnie ta druga powinna być modus vivendi każdego przedsiębiorstwa, które chce w najbliższych latach wejść i przetrwać w globalnym oceanie konkurencji.

Mówiąc o inwestycjach w zaawansowaną technologię – w styczniu rozpoczęliście wymianę systemu informatycznego, a kilka miesięcy wcześniej zaczęliście budowę zakładu wartego 160 mln złotych w Czechowicach-Dziedzicach. Czego oczekujecie od tej inwestycji, która powstaje na Śląsku?

DT: Budowa zakładu w Czechowicach-Dziedzicach, to krok milowy w działalności Polwaxu. Instalacja odolejania rozpuszczalnikowego, która powstaje na Śląsku ma być motorem napędowym w najbliższych latach. To główna część projektu Future, którego nazwa nie jest przypadkowa. Nowy zakład ma być przyszłością naszej firmy. Zapowiedzieliśmy jego budowę w 2015 r., a w ubiegłym wbiliśmy pierwszą łopatę. W 2020 r. ruszymy z produkcją i mamy nadzieję, że umocnimy swoją pozycję na rynku. Globalny rynek wymaga myślenia wprzód. Tylko wtedy będziemy mogli nie tyle nadążać za rynkiem, ile kreować go. Takie mamy ambicje i to ma nam dać instalacja odolejania.

Informujecie Państwo, że zakład w Czechowicach-Dziedzicach ma być jednym z najnowocześniejszych i najbardziej zaawansowanych technologicznie na świecie. Co Pana zdaniem technologia daje firmie?

DT:  Tak, nasza instalacja do odolejania będzie jedną z najbardziej zaawansowanych tego typu na świecie. Inwestycja w zaawansowane rozwiązania IT i produkcyjne przekłada się bezpośrednio na polepszenie jakości produkcji i dostarczanie bardziej zaawansowanych produktów. Wówczas firma produkcyjna nie konkuruje na poziomie ceny, a swojego know-how. To daje jej większe poczucie bezpieczeństwa, a przedsiębiorstwo nie jest uzależnione od rynkowych wahań. Nasza instalacja jeszcze nie jest ukończona, a my już kończymy kontraktowanie produktów, które z niej wyjdą. To absolutnie komfortowa sytuacja dla każdej firmy produkcyjnej.

Zostaliście zaproszeni do programu sektorowego INNOLOT, koordynowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Dlaczego zdecydowaliście się wziąć udział w projekcie, którego celem jest budowa pierwszego polskiego silnika odrzutowego do samolotu?

DT: Chcieliśmy uzyskać kompetencje i doświadczenie w zupełnie nowych obszarach. Program INNOLOT pozwolił nam stworzyć technologię służącą do produkcji wosków twardych do odlewnictwa precyzyjnego. Wcześniej nie mieliśmy ani technologii, ani doświadczenia w tym zakresie. Dziś należymy do bardzo wąskiego grona firm, które je posiadają. Zaatakowaliśmy szczyt najwyższej góry i udało nam się. Dzięki udziałowi w programie sektorowym, możemy dostarczać produkty dla przemysłu lotniczego.

Jeżeli polskie firmy nie będą rozwijać się technologicznie, jeżeli będziemy żałować środków na wewnętrzne badania i rozwój, to wcześniej czy później nasza pozycja na rynku zostanie zmarginalizowana i zostaniemy wyparci przez firmy, które rozumieją, gdzie leży przewaga nad konkurencją.

Wspomniał Pan o inwestycjach w badania i rozwój, które dziś są niezbędne w firmach produkcyjnych i nie tylko. Jak to wygląda w praktyce u Państwa?

DT: Działamy dwojako. Po pierwsze szukamy takich obszarów, w których nasze rozwiązania mogą się sprawdzić lub wiemy, że się sprawdzą. Oprócz tego staramy się słuchać rynku i odpowiadać na konkretne potrzeby naszych kontrahentów. Tu bardzo ważna jest współpraca na linii inżynier sprzedaży – dział R&D. Inżynierowie sprzedaży są na pierwszej linii i to oni badają potrzeby naszych firm partnerskich, zbierają informacje o problemach, z jakimi przedsiębiorcy się spotykają. Zebrane informacje trafiają do działu R&D. Tam nasi eksperci pracują nad rozwiązaniami, które możemy zaoferować danej firmie. Często rozwiązania przygotowywane są pod konkretną firmę, linię, a nawet maszynę. Działamy w oparciu o customizację. Dzisiaj bardzo ważne jest to, by produkty, które trafiają do odbiorców, w pełni zaspokajały ich potrzeby. To właśnie customizacja produkcji jest jednym z kluczy do sukcesu przedsiębiorstw produkcyjnych.

W 2012 r. wyfrunęliście z gniazda, jakim była dla Was Grupa Lotos, i Polwax stał się samodzielną firmą. Co dla Zarządu stanowiło wówczas największe wyzwanie?

DT: Dla mnie jako prezesa najważniejszą wartością naszej firmy są ludzie. Tak było również w 2012 r., gdy przechodziliśmy proces prywatyzacji. Sześć lat temu chcieliśmy inwestować w naszą kadrę menedżerską i zatrzymać ich w naszych strukturach, pozwolić rozwinąć skrzydła. Wprowadziliśmy program dedykowany najważniejszym pracownikom, żeby ich wynagrodzić za dotychczasową pracę i trwale związać ze spółką. Zarząd na czele z prezesem podejmuje decyzje strategiczne, ale potrzebny jest „wsad”, który pomoże podjąć te właściwe. Ten „wsad”, a mówiąc bardziej precyzyjnie wiedzę, umiejętności i pomysły zapewniają pracownicy, specjaliści i eksperci w swoich dziedzinach.

A co jest siłą polskich firm?

DT: Jako naród jesteśmy pracowici. W wielu firmach drzemie gigantyczny potencjał, który trzeba tylko uwolnić. A to w dużym stopniu uzależnione jest od kadry zarządzającej, jej otwartości i odwagi w podejmowaniu wyzwań. My, Polacy musimy uwierzyć w to, co robimy. Zawsze staram się podkreślać, że jesteśmy polską firmą i że jesteśmy najlepszym przykładem powiedzenia: „Polak potrafi”. Jestem dumny, że jako polska firma, tak dobrze radzimy sobie za granicą. Nie mamy kompleksów i też nie mamy się czego wstydzić. Nasi partnerzy często pytają nas, jak firma, która na rynku jest od prawie dwóch dekad może mieć takie pomysły i rozwiązania, jakie my oferujemy. Są pod dużym wrażeniem tego, jak szybko rozwinęliśmy się i jak ambitne mamy plany.

Jakie cechy wymieniłby Pan jako kluczowe, żeby zaistnieć na międzynarodowym rynku?

DT: Wizja i determinacja! To tak jak ze zdobywaniem górskich szczytów. Jedna osoba stanie u podnóża, spojrzy w górę i powie, że jej wystarczy. Kolejny wejdzie do połowy, rozejrzy się i powie, że widok jest piękny. Ale są też tacy, którzy wspinają się na szczyt i dopiero z tego miejsca widzą, jakie mają możliwości. W biznesie jest tak samo. I my, jako Polwax, chcemy stać na tym szczycie i z niego widzieć te wszystkie obszary, gdzie chcielibyśmy jeszcze dotrzeć.