Zarządzanie

Globalna walka na innowacje – Industry 4.0

6 marca 2017

Wchodzimy w erę przemysłu 4.0 lub, jak twierdzą inni, jesteśmy świadkami czwartej rewolucji, w której innowacja przypomina proces ciągły, a Internet łączy ze sobą wszystko, co nas otacza: od dziecięcego smoczka po przemysłową drukarkę 3D. Kastomizacja w nowej erze przestanie być czymś elitarnym.

Żyjemy w czasach pełnych wyzwań. O wiele częściej niż kiedyś zmieniamy pracę, przebranżawianie pracowników to żadna nowość, a zatrudnienie poza miejscem zamieszkania to dla wielu z nas już zupełna normalność. Zmiany nie omijają również przemysłu. Proces obróbki, który jeszcze nie tak dawno obsługiwało trzech tokarzy i szlifierz, teraz wymaga obecności tylko jednego operatora maszyny. Za chwilę i to będzie należeć do przeszłości.

Inteligentna fabryka

Na czym polega przemysł 4.0? Jego siła tkwi w sensorach i inteligentnych oprogramowaniach. Zbierane przez czujniki dane przekazywane są do wirtualnej chmury. Tam odpowiednia aplikacja analizuje je i wydaje polecenie obiektowi z sensorem. Niektóre firmy z branży tekstylnej powoli wprowadzają na rynek inteligentną odzież: koszulka, która monitoruje rytm naszego serca i zmęczenie to już nie melodia przyszłości, a rzeczywistość. Wyniki jej pomiarów na bieżąco spływają do naszego smartfona, tabletu czy smart watcha. Dzięki temu otrzymujemy pełną informację na temat naszej dyspozycji danego dnia czy ogólnego stanu zdrowia.

[emaillocker id=”1065″]

Technologie 4.0 dają nieograniczone możliwości zastosowania. Produkcja 4.0 w niczym nie będzie przypominała tej dawnej. Wyobraźmy sobie inteligentną fabrykę, w której to maszyny nie tylko komunikują się ze sobą w czasie rzeczywistym, ale i potrafią uczyć się specyfiki procesu. Inteligentne, błyskawiczne przezbrojenia staną się codziennością. Ma to też swoje przełożenie na aspekty jakościowe. Każdy komponent wchodzący na linię produkcyjną będzie zaopatrzony w sensor, co da nam nieprzerwaną kontrolę jakości podczas całego procesu.

Wielcy tracą przewagę

Rozwiązania 4.0 dla jednych rodzą szanse, a dla innych zagrożenia. Ułatwienie produkcji m.in. dzięki zastosowaniu drukarek 3D („druk” stali to najbliższa przyszłość!) doprowadzi do zniesienia monopolu na przemysłowy know-how, który do tej pory należał do najbardziej innowacyjnych gospodarek na świecie, takich jak: Niemcy, USA czy Japonia. Wydaje się, że doświadczenie branżowe, zdobywane przez dziesiątki lat, może być zastąpione przez dane w chmurze. Wielkie powierzchnie produkcyjne i fabryki zatrudniające po kilkadziesiąt tysięcy osób to przeszłość. W ten sposób tworzenie struktur produkcyjnych od zera staje się o wiele łatwiejsze niż kiedyś. Nie dziwi więc wysoka aktywność w tym obszarze największych światowych graczy, którzy walczą o utrzymanie swojej pozycji.

Niemiecka ewolucja vs. chińska rewolucja

Wszystko zaczęło się w roku 2011 na konferencji podczas targów w Hanowerze. To wtedy po raz pierwszy pojawiło się pojęcie przemysłu 4.0. Nie mogło być inaczej. Żadna inna gospodarka nie może stracić na ułatwieniu dostępu do technologii produkcyjnych i upadku monopolu na produkcyjny know-how tak wiele, jak Niemcy. Program „Industrie 4.0” (Przemysł 4.0, przyp. autora) to projekt zapoczątkowany przez niemieckie Ministerstwo Edukacji i Badań, ale w istocie, na szczeblu rządowym, zaangażowano w niego wiele jednostek podległych innym ministerstwom. Sama kanclerz Angela Merkel chętnie podejmuje kwestie rozwiązań 4.0 na różnych forach gospodarczych. Cel programu? Przygotowanie gospodarki niemieckiej do konkurencji na nowych zasadach.

W ślad za Niemcami poszły Chiny. Kraj Środka już od kilku dobrych lat nie jest typową niskokosztową gospodarką. Amerykańskie i europejskie firmy stopniowo wycofują się z planów inwestycji w Chinach, czy nawet, by być bliżej klienta, zupełnie rezygnują z outsourcowania procesów produkcyjnych na rzecz powrotu do swoich macierzystych lokalizacji. Chińczycy doskonale zdają sobie sprawę, że czasy przewagi kosztowej już się skończyły. Rynkom trzeba zaproponować coś więcej, aby pozostać w gronie liderów światowego przemysłu. Dlatego też uruchomili w zeszłym roku program „Made in China 2025”. Produkty „Made in China” (przez wielu niedoceniane) mają zmienić swój charakter. Chińska Partia Komunistyczna stawia na innowacje w duchu niemieckim. Do 2020 roku planuje się stworzyć 15 centrów zajmujących się rozwojem technologii 4.0, a pięć lat później ma ich być już 40.

Tak jak w Niemczech, również i w Chinach temat innowacyjności procesów i produktów jest podnoszony na każdym szczeblu administracji rządowej. Istnieje jednak pewna zasadnicza różnica między sytuacją wyjściową obu państw, na drodze do odmiany przemysłu. Wynika z tego pewien dyskurs. Niektórzy nazywają ten proces „czwartą rewolucją przemysłową”. Przykład obu państw pokazuje jednak, że słowo „rewolucja” nie zawsze musi być adekwatne.

Dane Instytutu Fraunhofer jednoznacznie wskazują wyjątkowy wzrost aktywności innowacyjnej Chin wobec Niemiec czy USA. W latach 2005-2013 w Państwie Środka zarejestrowano nieco ponad 500 patentów związanych z technologiami nawiązującymi do przemysłu 4.0. Z kolei w latach 2013-2015 zgłoszono ich aż 2 500. Wynika z tego jasno, jak dużym zainteresowaniem chińskich producentów i instytucji badawczych cieszy się ten temat. Próbują oni przeskoczyć wyrwę innowacyjności spowodowaną przez czasy niskokosztowej gospodarki. W przypadku Chin z pewnością możemy mówić o rewolucji. Chińczycy w bardzo krótkim czasie planują wywindować swój kraj na poziom lidera i trendsettera światowej innowacji.

Inaczej sprawa ma się z Niemcami. Nasi zachodni sąsiedzi od lat uznawani byli za liderów innowacji. Wzorowa współpraca nauki z przemysłem i szeroko pojętym biznesem zmuszała nas do patrzenia z zazdrością na rozwój niemieckiej myśli technologicznej. Te same badania Instytutu Fraunhofer wskazują, że aktywność innowacyjnych firm w tworzeniu nowych rozwiązań 4.0 utrzymywała się przez ostatnie lata na podobnym poziomie, a nawet zanotowano minimalny spadek liczby zarejestrowanych bądź zgłoszonych rozwiązań 4.0. Wynik cały czas oscyluje wokół 440 patentów. Brak tu dynamiki działania Chin. Według nas jest to po prostu ewolucja, być może nieco bardziej promowana przez niemiecki rząd niż w przypadku transformacji w innych dziedzinach, ale trudno się tu dopatrywać znamion rewolucji. Liderzy robią jednak wszystko, by utrzymać się na pozycji innowatora. Z kolei ci, którzy z innowacją wcześniej się nie kojarzyli, mają uzasadnione aspiracje, by kompletnie zreformować swój przemysł.

Z low-cost do innowacyjnej gospodarki

W 2015 roku STAUFEN. po raz kolejny przeprowadził międzynarodowe badania firm zlokalizowanych na terenie Niemiec, Szwajcarii i Chin na temat gospodarki 4.0. Szczególnie interesujące, a zarazem zaskakujące wyniki przyniosła analiza firm chińskich. 58 proc. przedsiębiorstw kieruje swoje działania w stronę rozwiązań „smart factory”, a jedna na dziesięć z przebadanych organizacji jest w trakcie realizacji (wdrożenia) takich projektów. Co to oznacza? Ni mniej, ni więcej to, że chińskie firmy są w tym samym miejscu, w jakim były niemieckie przedsiębiorstwa rok temu. Aż do tego stopnia udało im się nadrobić wcześniejszy dystans! Chińczycy od dawna potrafią świetnie kopiować, udoskonalać i wdrażać rozwiązania stosowane na Zachodzie, ale nowo powstające chińskie firmy technologiczne mają inną bazę początkową w nowobudowanych fabrykach – stanowią je rozwiązania Lean Manufacturing, które są wdrażane już na etapie powstawania organizacji. Firmy nie doskonaliły się latami, przechodząc trudne procesy transformacji – zostały od razu zaprojektowane i uruchomione według ciągle udoskonalanych i rozwijających się zasad Lean.

Jeden z projektów greenfield prowadzonych przez Grzegorza Gawrońskiego dla globalnego lidera w sektorze dostawców dla firm OEM z branży automotive, budzi pewne skojarzenia z aktualnym postępowaniem chińskich firm. Przez pierwsze kilka tygodni „zwiedzał” fabryki i poznawał najlepsze praktyki w kilku z ponad 160 zakładów organizacji właśnie po to, aby podpatrzyć najlepsze rozwiązania i zaimplementować je w nowo powstającej jednostce. Takie podejście zaowocowało opracowaniem i uruchomieniem jednej z najlepszych fabryk w całym koncernie. Później z przyjemnością można było witać „wycieczki” chętnych do obejrzenia nowego zakładu i nauczenia się, jak go efektywnie projektować.

Dokładnie tą samą drogą podążyły chińskie firmy – skopiowały najlepsze rozwiązania, konsekwentnie je wdrażając i udoskonalając. Dodatkowo, postawienie na innowacje chińskich władz sprawiło, że firmy w Państwie Środka pod względem wdrażania rozwiązań 4.0 dzieli już tylko rok (a może mniej) od niemieckich koncernów.

[/emaillocker]